fbpx

Poradnik z życia instalatora – na co zwracać uwagę, czego się wystrzegać

Instalacje nawadniające i gromadzące wodę deszczową tylko z pozoru są proste. W rzeczywistości nawet przy umiarkowanej powierzchni uprawy mogą zawierać tak dużo elementów, że ich inwentaryzacja, zrozumienie zasady działania i planowanie modyfikacji albo rozbudowy mogą sprawiać poważne problemy. Sytuację komplikuje fakt, że system zazwyczaj składa się z wielu części, a każda ma swoją specyfikę.

Są wśród nich elementy hydrauliczne: filtry, pompy, zbiorniki, rury, taśmy kroplujące, zawory, ale także podsystemy elektryczne (zasilanie silników pomp), pomiarowe (meteorologiczne), automatyka (sterowniki zraszaczy).

Skrupulatna dokumentacja

Aby mieć pod kontrolą wszystkie elementy systemu nawadniania, należy skrupulatnie prowadzić dokumentację. Jeśli trzeba, pierwszym krokiem po przejęciu odpowiedzialności za obiekt powinna być weryfikacja dokumentacji oraz, w miarę potrzeb, przeprowadzenie inwentaryzacji z natury w terenie.

Rosnący stopień komplikacji sprawia, że coraz bardziej prawdopodobna jest współpraca kilku podwykonawców zatrudniających specjalistów z różnych dziedzin – automatyków, elektroników, elektryków, hydraulików. Specjaliści z każdej z tych grup porozumiewają się własnym żargonem, stosują unikalne oznaczenia na schematach, są zobowiązani do respektowania odpowiednich norm. Zebranie tego w jedną, spójną całość może wymagać wysiłku, ale ostatecznie bardzo się opłaca.

Aktualne oznaczenia

Tego rodzaju instalacje są wykonywane w terenie, a wiadomo, że w terenie wszystko może się przytrafić, na przykład podtopienia, osunięcia ziemi albo prace ziemne prowadzone początkowo bez związku z „naszą” instalacją. Nieaktualna mapa, źle zaznaczone na mapie położenie przewodów elektrycznych albo doprowadzenia wody może się skończyć poważnym uszkodzeniem, w dodatku trudnym do zdiagnozowania i usunięcia.

Zawsze warto zadbać o oznaczenie przebiegu instalacji pod ziemią przy pomocy palików z tabliczkami informacyjnymi oraz taśmy ostrzegawczej zakopanej w ziemi nad instalacją. Operator koparki, który natrafi na takie oznaczenie z napisem identyfikującym zagrożenie, najczęściej odruchowo zatrzyma maszynę i sprawdzi znalezisko zanim przerwie przewody albo rury.

Oszczędność czasu i pieniędzy

Pokusa rezygnacji ze sporządzenia dokumentacji może być silna zwłaszcza w przypadku niewielkich instalacji wykonywanych w całości na własnym terenie. Z czasem okazuje się jednak, że pamięć wcale nie jest tak dobra jak oczekiwaliśmy, i po kilku latach nie będziemy do końca pewni, którędy przebiegał wykop. Może więc jednak warto oszczędzić sobie niespodzianek i kosztów w poszukiwaniu instalacji. Z pewnością właściwa dokumentacja przyniesie oszczędności czasu i środków finansowych w przypadku usterki, potrzeby rozbudowy lub modernizacji.